Artykuł w Zielonej Rzeczpospolitej

Agencja Mienia Wojskowego (AMW) to prawdziwa stajnia Augiasza. Tym razem poszkodowanymi zostali działkowcy, których sprzedano prywatnemu inwestorowi wraz z ponad 50-letnim dobytkiem.

ROD „Na Wirażu” to piękny ogród w Warszawie, który istnieje już od ponad 53 lat. Użytkują go przede wszystkim rodziny pracowników Wojska Polskiego, choć nie tylko. – Wszystko zostało tu zrobione rękoma działkowców – mówi prezes ROD „Na Wirażu” Edward Kostrzewa. Grunty ROD „Na Wirażu” ze względu na bliskość Okęcia i trasy ekspresowej uznawane są za niezwykle atrakcyjne i cenne. Problemy zaczęły się, gdy prawo do ziemi, na której znajduje się ROD, przekazano AMW.

W 2004 r. AMW zgłosiła się do Okręgowego Zarządu Mazowieckiego PZD z pismem informującym, że ROD „Na Wirażu” musi zostać zlikwidowany pod rozbudowę lotniska. Związek, który zgodnie z obowiązującą wówczas ustawą musiał wyrazić zgodę na likwidację, nie czynił żadnych trudności. AMW zawarła z PZD porozumienie. Działkowcy mieli dostać odszkodowanie, a agencja zobowiązała się zakupić ziemię w pobliżu Góry Kalwarii i odtworzyć tam zlikwidowany ogród. W tym samym roku AMW teren ogrodu liczący ponad 16 ha, wyceniany na około 38 mln zł, przekazała prywatnej spółce Airport Village. Utworzona spółka córka przejęła 99 proc. udziałów w gruntach ROD „Na Wirażu”. Wkład inwestora prywatnego – Belgian Trading Company – wyniósł jedynie 439 tys. zł.

Do realizacji umowy nie doszło, gdyż sprzedaż ziemi Airport Village znalazła się pod lupą NIK, która w postępowaniu AMW dopatrzyła się działania na niekorzyść Skarbu Państwa. Raport z kontroli, jaką przeprowadziła NIK w latach 2002– 2005, wykazał liczne nieprawidłowości. Jednak w 2010 r. postępowanie karne wobec Airport Village umorzono. – Jest to dla mnie całkowicie niezrozumiałe, dlaczego prokuratura nie dopatrzyła się nieprawidłowości. Od samego początku tej sprawy wszystkie fakty wskazują na jedno wielkie oszustwo w białych rękawiczkach – mówi prezes Edward Kostrzewa.

W dokumentach rejestrowych spółki nie ma ani słowa o tym, że Airport Village miała zajmować się rozbudową lotniska, co wskazuje na świadome wprowadzenie działkowców i PZD w błąd. – Nic mi o tym nie wiadomo, by spółka była powołana w tym celu. Raczej jest to wysoce wątpliwe – mówi też Krzysztof Jazowy, likwidator Airport Village, wcześniej prezes zarządu tej spółki. W maju br. teren wraz z działkowcami i ich dobytkiem sprzedano. Komu? „Oferentowi, który zgodnie z warunkami przetargu złożył najkorzystniejszą ofertę” – pisze w piśmie odpowiadającym na zapytanie PZD likwidator Airport Village Krzysztof Jazowy. Teren ROD „Na Wirażu” wart jest pewnie około 90 mln zł, a jego położenie blisko lotniska tylko jego wartość zwiększa. Gdzie w tym wszystkim jest interes społeczny? Bezpardonowe odcinanie się od własnych korzeni AMW jest jednoznaczne. Sprawa ta pokazuje mechanizm gospodarowania mieniem publicznym, a więc należącym do Skarbu Państwa. Nie dziwi fakt, że działkowcy są sprawą oburzeni. O ile bowiem Airport Village to spółka prywatna, o tyle AMW jest spółką państwową, która za bezcen pozbyła się wartej miliony ziemi, oddając ją w ręce prywatne.

Trudno nie odnieść wrażenia, że mamy tu do czynienia z zupełnie niezrozumiałym układem, gdzie poprzez łańcuszek prywatnych spółek zbywane są państwowe tereny, a każda ze stron unika jakiejkolwiek odpowiedzialności za pozostawionych samym sobie użytkowników tego terenu – działkowców, którzy traktowani są w tym przypadku jak zbędny przedmiot, który jest całkowicie nieistotny w sprawie. To nie państwo i nie działkowcy są w tej sprawie wygranym. Gdzie tu sens działania, gdzie polityka i demokracja? Zwykły człowiek tego nie zrozumie.

Cały numer Zielonej Rzeczpospolitej można przeczytać pod tym adresem.